PRAWICA CORAZ BARDZIEJ ODDALA SIĘ OD EUROPEJSKICH WARTOŚCI

Rzeka, którą Polska płynęła wraz z innymi demokratycznymi państwami, zmierzając do pogłębiania integracji europejskiej i zwiększania sprawności polityczno-obronnej NATO, staje się dla nas coraz bardziej zdradliwa. Wiele na niej mielizn, ale także wiele fałszywych odnóg. PiS wpłynął już dawno w taką odnogę, a od sześciu lat kieruje w nią cały kraj. Upiera się przy tym, że jako jedyny ma pojęcie o nawigacji i że to właśnie ta fałszywa i ślepa odnoga powinna stać się głównym nurtem.


To między innymi dlatego polska polityka zagraniczna nie istnieje. Niszczone jest to wszystko, co stanowiło marzenie i dążenie kilku pokoleń Polaków. Partnerów do współpracy jest coraz mniej. Gdy wydawało się, że upadły projekt „Trójmorza”, powinien otrzeźwić polityków PiS i uświadomić im, że żadna część Europy nie czeka na Kaczyńskiego, jako swojego zbawcę i rechrystianizatora, oni zaskoczyli po raz kolejny. Jednak nie sprawnym manewrem politycznym, ale kolejnym egzotycznym i politycznie głupim ruchem. Otóż wraz z innymi politycznymi outsiderami wspólnoty europejskiej postanowili rozważyć powstanie w PE osi PiS – Fidesz – Liga Północna. Do tej pory mogli być traktowani w UE bez przyjaźni, teraz stają się coraz bardziej śmieszni i w tę śmieszność wciągają Polskę.


Do spotkania Morawieckiego, Orbana i Salviniego doszło w Budapeszcie. Najbardziej skorzystał na nim Salvini, który był traktowany jak głowa państwa lub rządu, podczas gdy jest tylko senatorem. Orban nazwał go bohaterem walki z nielegalną migracją. Rozwinął swój oratorski kunszt, bredząc o koniecznym „renesansie Europy” i niepoddawaniu się prowokacjom, których celem ma być uznawanie obecnej w PE prawicy za ekstremę, a lewicy za polityczne centrum. Bardziej ostrożny był Morawiecki, ale i on moralizował, że integracja europejska powinna opierać się na swoich korzeniach, co sugerowało, że większość państw UE ich nie rozumie, a on i owszem. Salvini błysnął, jak to on, stwierdzając, że” „Każdy kraj powinien mieć prawo, żeby podążać własną ścieżką, bo nie ma żadnej organizacji, która ma prawo do tego, żeby decydować, kto jest demokratą, a kto nim nie jest.” Słusznie, wystarczy opuścić ową organizację.


Polskie media prodemokratyczne i proeuropejskie krytycznie odniosły się do spotkania Morawieckiego z nacjonalistą Salvinim, jawnym sympatykiem Putina i jego polityki wobec państw ościennych. Media rządowe i prawicowe, były co oczywiste, bardziej łagodnie, a Jan Parys, były polityk i minister obrony narodowej w rządzie Jana Olszewskiego, komentując to spotkanie dla Polskiego Radia powiedział: „Ich ugrupowania są dyskryminowane – mają prawo łączyć siły.” Po raz kolejny można było więc usłyszeć jaką drogą podąża pisowska myśl polityczna.


Prasa europejska nie poświęciła właściwie żadnego miejsca temu spotkaniu. Komentatorzy którzy zdecydowali się na wyrażenie swoich opinii twierdzą, że to spotkanie było głównie potrzebne Orbanowi, który po opuszczeniu Europejskiej Partii Ludowej musi poszukiwać dla siebie nowego miejsca i frakcja konserwatywna - Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy – lub nacjonalistyczna i eurosceptyczna Tożsamość i Demokracja mogą je stanowić. Prasa niemiecka stwierdza, że europejscy nacjonaliści weszli na trudną drogę poszukiwania jedności. Wyśmiewa buńczuczne wypowiedzi Orbana o planach zapewnienia kilkuset milionom Europejczyków politycznego przedstawicielstwa w UE, gdy tak naprawdę chodzi jedynie o 17 politycznie bezdomnych eurodeputowanych Fideszu. Zdaniem komentatorów szanse na powołanie nowej wspólnej frakcji są małe. Ciąży na nich zróżnicowany stosunek do polityki Federacji Rosyjskiej i jej lidera oraz układ prawicowych frakcyjnych w PE.


Trudno zrozumieć jaki cel tego spotkania mógł dostrzegać Kaczyński. Nie przyniosło ono żadnych korzyści PiS. Jeśli miało stanowić jakiś dowód dla wyborcy, że ich partia nadal odgrywa jakąś rolę w Europie, to nie był to żaden pomysł. Takie zabiegi nie zastąpią także propagandowego obrazu personalnych relacji Duda – Trump, a jeszcze bardziej osłabią pozycję polskiego rządu w procesach decyzyjnych UE. Po zniszczeniu znaczenia Trójkąta Weimarskiego i Grupy Wyszehradzkiej, PiS coraz bardziej zbliża Polskę do politycznych peryferii Europy, a te niebezpiecznie blisko graniczą z putinowską Rosją.


Nie przeceniam rangi i efektów spotkania. Chciałem jedynie zwrócić uwagę na kierunek w jakim zmierza PiS. Ranga bowiem wynika z możliwości jego uczestników, ale kierunek z ich sposobu politycznego myślenia. Zadajmy sobie pytanie: jaki mógłby być jego wynik, jeżeli pojawiłyby się prawdziwe możliwości?



Redakcja „Dziennika SEDNO”, którego wydawcą jest Stowarzyszenie Europejska Demokracja – Nadzieja i Otwartość stara się nie ingerować w przekazywane do publikacji materiały. W wyjątkowych przypadkach dokonujemy ich skrótów. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji i korekty, dodawania tytułu, śródtytułów i dokonywania podkreśleń. Prosimy uprzejmie autorów przekazywanych nam materiałów o dbałość o treść, język i formę.


Nie zamieszczamy na naszej stronie materiałów niezgodnych z linią programową Stowarzyszenia określoną w jego Statucie. Nie publikujemy treści, w których stosowany jest język wykluczenia i mowa nienawiści bez względu na to, kogo one dotyczą. Nie publikujemy także materiałów, których celem jest szerzenie ksenofobii, homofobii, rasizmu albo propagowanie nacjonalizmu lub faszyzmu, w każdej ich formie.